Zasypało, zmroziło...

Angelika Niaka
Ekipy oczyszczające miasto robią, co mogą. Ich wysiłki na niewiele się jednak zdają, bo śniegu wcale nie ubywa.
Ekipy oczyszczające miasto robią, co mogą. Ich wysiłki na niewiele się jednak zdają, bo śniegu wcale nie ubywa.
Aura nam nie odpuszcza. Ciągle pada, a pogoda ma się jeszcze pogorszyć. Synoptycy przewidują w dalszym ciągu opady mokrego śniegu z deszczem. Na chorzowskich drogach i chodnikach sytuacja rysuje się niekorzystnie.

Aura nam nie odpuszcza. Ciągle pada, a pogoda ma się jeszcze pogorszyć. Synoptycy przewidują w dalszym ciągu opady mokrego śniegu z deszczem. Na chorzowskich drogach i chodnikach sytuacja rysuje się niekorzystnie. Mokry śnieg zamienia się w breję na głównych ulicach. Mieszkańcy osiedli skarżą się, że drogi koło ich domów i bloków są nieprzejezdne. Chodniki pokrywają wielkie zaspy śnieżne, które utrudniają bezpieczne chodzenie. — Przedostanie się na drugą stronę ulicy czasem graniczy z cudem. Przejścia są nieodgarnięte. Człowiek nawet nie wie, gdzie ma iść. Nikt się tym nie zajmuje. Sytuacja jest skandaliczna — skarży się nasz czytelnik, Paweł Wolszczak.

Osiedla pod śniegiem
Pogoda najbardziej daje się we znaki mieszkańcom osiedli. Skarżą się, że nikt nie dba w tamtych rejonach o porządek. — Samochodem nie jeździłem już parę dni. Jest całkowicie zasypany i nie da się go wydostać. Nie mówiąc już o tym, że zaspy są ogromne i znacznie zwężyły drogę. Na niektóre parkingi przy blokach wielu moich sąsiadów nie potrafi wjechać — opowiada Adam Kucharski, mieszkaniec Centrum.

— Wiemy, że nie jest dobrze, ale przy tej pogodzie po prostu nie nadążamy. W pierwszej kolejności zabezpieczamy drogi pierwszej i drugiej kategorii — mówi Zdzisław Moskal, zastępca naczelnika Wydziału Usług Komunalnych. — Najwięcej skarg mam z osiedli, ale musimy dokonywać wyboru. Reagujemy na interwencje mieszkańców i jeździmy we wskazane miejsca. Jednak czasem i pług nie daje rady, bo najzwyczajniej w świecie nie jest w stanie przejechać miedzy zaspami — dodaje.

Walczyć z żywiołem
Przez cały czas w Chorzowie trwają prace związane z usuwaniem skutków długotrwałych opadów. Na miasto wyszło kilka ekip, które odśnieżają przejścia dla pieszych i udrażniają kratki ściekowe, zapchane śniegiem. — Cały zebrany śnieg wywozimy do oczyszczalni ścieków przy ulicy Gałeczki. Ale to trochę praca Syzyfa. Opady są cały czas i ciągle zbiera się nowy śnieg. Żeby na bieżąco wszystko oczyszczać, potrzeba znacznie więcej ludzi — tłumaczy Moskal.

Mieszkańcy radzą sobie jak mogą. Towarem deficytowym w sklepach stała się ostatnio łopata do odśnieżania. — Sami sobie musimy radzić. Ale łopatą to niewiele można zdziałać przy takiej pogodzie. Przynajmniej chodniki i wejścia do bloków są odgarnięte — mówi pan Adam.

Zagrożenie... lawinowe
W poniedziałek, kiedy przyszła odwilż, Chorzów tonął w wodzie. Wielkie zaspy stały się jeszcze twardsze. Ogromne ilości śniegu zalegającego na dachach zaczęły się z niego osuwać. Do środy sytuacja na tyle się pogorszyła, że straż pożarna wystosowała apel do mieszkańców o pomoc przy odgarnianiu śniegu z dachów i zbijania lodowych sopli.

— Z tą pogodą to mamy pełne ręce roboty. Jednostki są cały czas w terenie, ale nie jesteśmy w stanie być wszędzie. To nie tylko zgarnianie śniegu z dachów, ale i sprzątanie połamanych drzew, czy pomoc mieszkańcom przy wydobywaniu ich samochodów z zasp. Może wspólnie uda nam się jakoś pokonać zimę — mówi Edward Gąsowski, komendant miejski Państwowej Straży Pożarnej w Chorzowie.

Niestety wielu mieszkańców zapomina o zagrożeniu, jakie niesie ze sobą taka pogoda. Niejedna osoba miała już przykre doświadczenia ze spadającym z dachów śniegiem.

— Są miejsca, gdzie istnieje bezpośrednie zagrożenie życia. Tam udajemy się w pierwszej kolejności. Niepokojącym zjawiskiem stały się dla nas zawalenia konstrukcji budynków. Takie rzeczy dzieją się w całym naszym regionie. Dachy nie wytrzymują obciążenia i łamią się — dodaje Gąsowski.

Brawura niewskazana
Jedynie policja nie narzeka na aurę. Mimo obaw, że wydarzy się wiele wypadków, kierowcy zachowują się bardzo poprawnie. — Było parę niegroźnych kolizji, ale ogólnie nie jest gorzej niż w sezonie letnim — mówi Mariusz Mazepa, rzecznik prasowy chorzowskiej policji.

Pogoda nie pozwala na szybka jazdę, a i kierujący wydają się zdawać sobie sprawę z zagrożenia. — Jest spokojnie, oby tak było nadal — dodaje Mazepa.

Zima jak na razie nie ma zamiaru ustąpić. Pozostaje nam mieć nadzieję, że służby porządkowe znajdą sposób na aurę, bo natura za nas wszystkiego nie zrobi.

Wjazd samochodem do centrum niemożliwy?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie