Za pośpiech urzędników ponownie muszą zapłacić uczniowie

WIKTORIA GRABOWSKA
Już wkrótce Michała Madeya będą witać mury innej szkoły.
Już wkrótce Michała Madeya będą witać mury innej szkoły.
Wprowadzenie reformy szkolnictwa, obowiązującej od 1999r. wzbudzało już nieraz kontrowersje. Mniej więcej rok temu uczniowie rocznika 86 skarżyli się, że są traktowani jak króliki doświadczalne, które stają przed ...

Wprowadzenie reformy szkolnictwa, obowiązującej od 1999r. wzbudzało już nieraz kontrowersje. Mniej więcej rok temu uczniowie rocznika 86 skarżyli się, że są traktowani jak króliki doświadczalne, które stają przed koniecznością przetestowania nowej hybrydy. Jak się jednak okazuje, niedoskonałość tego systemu dotyka również ich o rok starszych starszych kolegów.

Przekonać się mogli o tym uczniowie klas trzecich III Liceum Ogólnokształcącego im. Stefana Batorego, którzy nie uzyskali promocji do klasy czwartej. Do tej pory repetenci klasy wygasającej mieli możliwość powtarzania roku w placówce, do której uczęszczali wcześniej. Tym razem jednak nie jest to możliwe, ponieważ nie pozwala na to ustawa. Jak zapewnia dyrektor liceum Mariola Strojny, w zeszłym roku do szkoły dotarł faks z ministerstwa, który zezwalał uczniom klasy drugiej na powtarzanie roku w szkole macierzystej w klasie pierwszej.

- Mieliśmy nadzieję, że w tym roku będą obowiązywać te same ustalenia - nadmienia.

Jednak przepisy wprowadzające reformę ustroju szkolnego mówią wyraźnie, że uczniowie klas ulegających likwidacji mogą kontynuować naukę w oddziale zbiorczym dla uczniów niepromowanych lub w szkole dla dorosłych. W tej samej ustawie znajduje się także i zapis, że zamiast klasy zbiorczej organy prowadzące szkoły mogą zaoferować uczniom inną formę kontynuowania nauki w zakresie szkoły ponadpodstawowej. Szkoda tylko, że nikt z urzędników odpowiedzialnych za interpretacje tych przepisów nie chce zająć oficjalnego stanowiska w wyjaśnieniu, o jaką formę chodzi. Matka jednego z repetentów próbowała na własną rękę uzyskać więcej informacji, kontaktując się z ministerstwem za pomocą poczty elektronicznej.

- W czerwcu wysłałam e-mail do Elżbiety Ziegler z ministerstwa z listą pytań dotyczących interesujących mnie zagadnień. Lakoniczną odpowiedź kierującą mnie do kuratorium otrzymałam dopiero 15 lipca. Taki długi czas oczekiwania jest lekceważeniem osoby, której najbliższa przyszłość zależy od decyzji urzędników - żali się Teresa Sierotnik. Anna Zawisza z Departamentu Kształcenia Ogólnego, Specjalnego i Profilaktyki Społecznej twierdzi, że oficjalne stanowisko ministerstwa zostało zawarte w liście wysłanym do katowickiego kuratorium.

Przedstawiciele ministerstwa zdają się postępować zachowawczo i za wszelką cenę nie chcą dopuścić do umieszczenia reprezentantów starego systemu w zreformowanych klasach, tłumacząc to nadmiernymi różnicami w sposobie nauczania. Bronią się w ten sposób przed ewentualnymi skargami uczniów, którzy wkraczając w nowy system, musieliby również podjąć próbę zdawania tzw. "nowej matury". Jednak, jak twierdzi Sierotnik, nauczyciele przeczą temu, że różnice w sposobie nauczania uniemożliwiają kontynuowanie nauki.

Nie pomogły ani prośby szkoły, ani interwencja rzecznika praw ucznia i kuratora oświaty. Wszystkie te placówki skierowały prośbę do Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu o przeanalizowanie chorzowskiego przypadku.

- Wystąpiliśmy z propozycją umożliwienia uczniom kontynuowania nauki w klasie drugiej, ale do tej pory nie uzyskaliśmy oficjalnej odpowiedzi - zapewnia kierownik Oddziału Koordynacji Kształcenia Kuratorium Oświaty w Katowicach Ewa Jakubowska.

Uczniowie od września najprawdopodobniej będą się uczyć w liceum wieczorowym, ponieważ w Chorzowie nie planuje się utworzenia klasy zbiorczej. W miejskim Wydziale Edukacji tłumaczą to faktem, że do tej pory niewielu repetentów było zainteresowanych takim rozwiązaniem. I trudno się dziwić, jeśli wziąć pod uwagę, że w wielu szkołach próbowano za wszelką cenę uniknąć problemu z promocją trzecioklasistów. Szkoda tylko, że nikogo z wysoko postawionych urzędników nie interesuje, że nauka w liceum wieczorowym uniemożliwia uczniom uczestniczenie w działaniach fakultatywnych. Hanna Kubal, matka trzecioklasisty ubolewa, że dla jej syna mogą to być dwa lata stracone, w czasie których nie będzie mógł trenować piłki ręcznej.

- Tak zależy mu na karierze sportowej, że jest gotów pójść do klasy zbiorczej, mimo że najbliższą otwierają w Katowicach. To jedyny sposób na połączenie nauki i jego pasji - dodaje.
Jak podsumowuje Sierotnik, jej syn jest jedną z ofiar eksperymentów na systemie edukacji, który, co najśmieszniejsze, jak podkreśla ciągle minister Łybacka, charakteryzuje się indywidualnym podejściem do ucznia.

Astronauci amatorzy polecieli w kosmos

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie