Szkoła to nie miejsce na agresywną reklamę

Katarzyna Piotrowiak
Dzięki wynajmowaniu billboardu szkoła w Chorzowie ma 700 zł.
Dzięki wynajmowaniu billboardu szkoła w Chorzowie ma 700 zł.
Nie możemy dopuścić, by w szkole dochodziło do wykorzystywania dzieci jako nieświadomych odbiorców reklamy - apeluje do dyrektorów szkół Marian Drosio, Śląski Kurator Oświaty.

Nie możemy dopuścić, by w szkole dochodziło do wykorzystywania dzieci jako nieświadomych odbiorców reklamy - apeluje do dyrektorów szkół Marian Drosio, Śląski Kurator Oświaty.

Skąd takie stanowisko? O tym, że szkoły są zasypywane ofertami reklamodawców nie jest dla nikogo tajemnicą. Plakaty filmów, niekoniecznie kręconych z myślą o młodych ludziach, ulotki zachęcające do korzystania z rozmaitych kursów językowych i szkoleń, oraz możliwości kontynuowania nauki w prywatnej szkole policealnej, to tylko niektóre przykłady.

Dlatego zalecenie, aby szczególną uwagę szkoły zwracały na dobór partnerów wspomagających działalność placówki, oraz zawartość materiałów promocyjnych i publikacji, które dostarczają sponsorzy. Kuratorium zaleca również, by wnikliwie zapoznawać się z programami wystąpień, zanim dotrą do uszu uczniów.

- Szkoły nie powinny być terenem agresywnej reklamy, która drenuje dzieciom umysły nową kolekcją ubrań, piór, czy pisaków - mówi Piotr Zaczkowski, rzecznik kuratorium.

- Apelu nie należy jednak odczytywać jako całkowitego zakazu reklamy w szkołach, dobór pozostawiamy logice i zdrowemu rozsądkowi - dodaje Zaczkowski.

Kuratorium nie ma nic przeciwko, żeby w szkole znalazły się plakaty wartościowych filmów wyświetlanych w kinie, ulotki z ofertą kulturalną.

- Nikt nie będzie miał za złe dyrektorowi szkoły, jeśli powalczy z uczniami o salę komputerową w akcji zorganizowanej przez sieć handlową, albo spróbuje podreperować szkolny budżet - mówi rzecznik.

List ma zwrócić uwagę na konieczność kontroli.

- Wiadomo, że dyrektor nie będzie na każdej przerwie sprawdzał, czy ankieter za pośrednictwem ucznia nie podrzucił ulotek na parapet. Musi do tego wyznaczyć osoby, które będą za to odpowiedzialne - dodaje Zaczkowski.

Dyrektorzy szkół starają się pilnować tego problemu, mimo to, niektórzy przyznają, że czasem coś może umknąć. W Liceum Ogólnokształcącym im. Norwida w Tychach błąd wytknęli uczniowie.

- Nasza szkolna gazetka zauważyła, że w szkole pojawił się plakat jakiegoś filmu sensacyjnego z dziewczyną przykutą do łóżka. Od razu go zdjęliśmy. Teraz bacznie pilnujemy, co się pojawia na murach szkoły - zapewnia Natalia Nowak, dyrektorka szkoły.

Reklama może jednak wspomóc budżet szkolny. Nie są to jednak oszałamiające kwoty. Przed Szkołą Podstawową nr 15 w Chorzowie pojawił się billboard reklamowy. Za trzy miesiące udostępniania miejsca szkoła dostaje okrągłe 700 zł.

- Pieniądze wydajemy w miarę potrzeb na pomoce naukowe i konieczne remonty. Księgowością zajmuje się urząd miasta - tłumaczy Aleksandra Wróblewska, dyrektorka podstawówki.

Andrzej Zydorowicz, katowicki radny, w zeszłym tygodniu złożył interpelację w tej sprawie podczas sesji rady miasta.

- Reklamy zalewają całe miasta i oszpecają architekturę. W swej istocie są agresywne. Dlatego szkoły powinny być od nich wolne - uważa radny.

Astronauci amatorzy polecieli w kosmos

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie