Szczypiornistki Ruchu straciły prowadzenie w I lidze

Grzegorz Lisiecki
Po niespodziewanych porażkach piłkarki Ruchu będą musiały lepiej przygotować się do rundy rewanżowej.
Po niespodziewanych porażkach piłkarki Ruchu będą musiały lepiej przygotować się do rundy rewanżowej.
Jeszcze niedawno wydawało się, że awans „siódemki” Ruchu do ekstraklasy nie będzie zagrożony. Przecież niespełna miesiąc temu chorzowianki miały w tabeli już trzy punkty przewagi, a ich najgroźniejszy rywal ...

Jeszcze niedawno wydawało się, że awans „siódemki” Ruchu do ekstraklasy nie będzie zagrożony. Przecież niespełna miesiąc temu chorzowianki miały w tabeli już trzy punkty przewagi, a ich najgroźniejszy rywal – Łączpol Gdynia, przegrał na własnym parkiecie z KSS Kielce.

Dwie ostatnie kolejki odmieniły jednak sytuację. „Niebieskie” najpierw zgubiły punkt w meczu ze znacznie niżej notowanym SMS Gliwice, a w ostatni weekend poległy w meczu rundy w Gdyni. Zaskakujące było nie tylko zwycięstwo Łączpolu, który w poprzednim sezonie nie potrafił znaleźć sposobu na Ruch, ale także rozmiary wygranej gdynianek.

Gospodynie rzuciły chorzowiankom aż 38 bramek tracąc 29, co tylko pokazuje różnicę jaka tego dnia dzieliła oba zespoły. – Nie wiem nawet co powiedzieć – zaznacza Danuta Mann, II trenerka „niebieskich”. – Dziewczyny są w formie, do Gdyni przyjechałyśmy po dwa punkty i nawet jeszcze rozgrzewka nie wskazywała na katastrofę. Tymczasem zespół zagrał nonszalancko, źle w obronie i do tego nieskutecznie w ataku. Nie pamiętam kiedy ostatnio straciłyśmy tyle goli, a wysoka porażka stawia nas w trudnej sytuacji przed rundą rewanżową.

Chorzowianki pojechały do Gdyni w komplecie – już z Anną Kubiak, ale rozgrywająca nie wróciła jeszcze po kontuzji do swojej poprzedniej, wysokiej dyspozycji. – To taka zawodniczka, która bardzo wolno „wchodzi” w grę i potrzebuje dłuższego czasu, żeby się rozegrać – wyjaśnia Danuta
Mann. Na ławce rezerwowych Ruchu usiadła już bramkarka Paulina Kozieł, która tydzień wcześniej, na jednym z treningów, doznała kontuzji szyi. Uraz nie był na szczęście poważny, ale zawodniczka jeszcze nie wyszła na parkiet.

W Gdyni zdobyłyśmy 29 bramek i w normalnym meczu zapewne starczyłoby to do wygranej – kontynuuje Danuta Mann.

– Nie grałyśmy jednak mądrze w obronie, a na dodatek w końcówce straciłyśmy dwie rzucające zawodniczki, bo najpierw trzecią karę dostała Anna Czaplińska, a potem Agnieszka Płomińska została ukaraną czerwoną kartką. Moim zdaniem niezasłużenie, ale to nie przez sędziów przegrałyśmy ten mecz, tylko przez nasze błędy – dodaje.

Chorzowianki straciły w tym sezonie już cztery punkty, ale na szczęście do ekstraklasy awansują dwa najlepsze zespoły. W najbliższą niedzielę chorzowianki rozegrają ostatni pojedynek pierwszej rundy rozgrywek – z MKS Zgierz (początek – godzina 14.30). To spotkanie nie powinno być dużym wyzwaniem dla „siódemki” Ruchu, bowiem MKS Zgierz wraz z Olimpią Nowy Sącz to zdecydowanie najsłabsze zespoły I ligi. „Niebieskie” powinny więc zakończyć ten rok (runda rewanżowa rozpocznie się dopiero 21 stycznia) zdecydowanym zwycięstwem. – Chcemy przed świąteczną przerwą zakończyć rozgrywki zwycięstwem, tym bardziej, że na meczu będzie obecny Bogdan Tomaszewski, prezes firmy Gefco, która jest naszym sponsorem – zakończyła Danuta Mann.

SPORTOWY24.PL - rozmowa z Joanną Fiodorow

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie