Ruch Chorzów idzie jak burza

Rafał Musioł
Chorzowianie (niebieskie stroje) po dramatycznym meczu pokonali Legię i awansowali na trzecie miejsce w tabeli Fot. Marzena Bugała
A jeszcze nie tak dawno mówiono, że nie potrafimy grać z drużynami z czołówki. A tu proszę, z Legią radzimy sobie i w pucharze, i w lidze - stwierdził uradowany, ale i potwornie zmęczony kapitan Ruchu Chorzów, Grzegorz Baran, schodząc do szatni po meczu z Legią.

Niebiescy, zwyciężając rywala ze stolicy, awansowali na trzecie miejsce w tabeli i zachowali szansę nawet na tytuł mistrzowski! Od drugiego Lecha dzielą ich tylko trzy punkty, a przecież Kolejorz przyjeżdża jeszcze na Cichą, a od liderującej Wisły, która złapała zadyszkę, zaledwie cztery.

- Spokojnie, spokojnie. Nie podpalajmy się. Przed nami trzy ostatnie mecze, każdy bardzo ważny, do tego gramy jeszcze w Pucharze Polski. Kluczowe będzie wytrzymanie tego maratonu kondycyjnie - chłodził nastroje Andrzej Niedzielan, który wrócił na boisko po raz pierwszy od marca, gdy w meczu z Lubinem doznał złamania kości jarzmowej.

Podobną opinię wyraził trener Ruchu, Waldemar Fornalik.

- Niedawno niefortunnie wyraziłem się na temat kalendarza, co niektórzy odebrali, jako sugestię, że ułożono go pod Legię, która przed meczem z nami miała dłuższy odpoczynek. Chodziło mi jedynie o stwierdzenie faktu - zastrzegł szkoleniowiec. - Tempo rozgrywek połączone z Pucharem Polski rzeczywiście jest niesamowite, ale chociaż końcówkę meczu chłopcy ciągnęli już z "wątroby", to wierzę, że uda im się zregenerować przed kolejnymi występami - dodał Fornalik.

Trener "niebieskich" przyznał, że bynajmniej nie ma bólu głowy z powodu kolejnych sukcesów.

- Te problemy, które mamy ponieważ walczymy o medale i w lidze, i w pucharze, nazwałbym sympatycznymi - powiedział po chwili zastanowienia.

W meczu z Legią potwierdziła się zarówno intuicja szkoleniowca - decyzja o wystawieniu w podstawowym składzie Arkadiusza Piecha była niespodzianką - jak i charakter zespołu. Chorzowianie tłamsili rywali atakując ich już daleko od własnej bramki, co wyraźnie zdeprymowało legionistów, przyzwyczajonych do znacznie bardziej asekuranckiej taktyki przygotowywanej przez przeciwników.

- Obudziła nas dopiero bramka Ruchu, wcześniej graliśmy tak, jakbyśmy chcieli poczekać na jeden gol, którym dobilibyśmy gospodarzy. W końcówce było już nieźle, ale bramkarz chorzowian bronił genialnie...- przyznał Maciej Iwański zagłuszany przez chóralne "Legła, legła Warszawa!", wyśpiewywane przez kibiców jeszcze długo po meczu.

Chorzowianie w tym czasie fetowali zasłużone zwycięstwo, a głównym punktem celebry było grupowe rzucenie się piłkarzy na klubowe maskotki , które, ostatecznie całe i zdrowe, choć zmaltretowane, wydostały się spod stosu ciał.

Najbliższe dni będą jednak trudne także dla samych piłkarzy. Dziś chorzowianie wystąpią w Szczecinie, w półfinale Pucharu Polski, w piątek czeka ich ligowy mecz w Białymstoku, we wtorek 11 maja podejmują Lecha Poznań, a w sobotę 15 maja zagrają w Kielcach z Koroną. Ostatnim punktem programu może być finał PP, przewidziany na 22 maja w Bydgoszczy. W tej szalonej podróży można jeszcze wszystko zyskać, ale i stracić...

- Dlatego musimy twardo stąpać po ziemi. Mecz z Legią nie decydował o trzecim miejscu, był tylko krokiem we właściwym kierunku - zgodnie podkreślali piłkarze wychodząc w sobotę z szatni.

Sport przeniósł się do internetu

Wideo

Materiał oryginalny:

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3