Prąd jak eter

ANDRZEJ MADEJCZYK
Leokadia Gałata nie wie, skąd weźmie pieniądze na zapłacenie rachunków. MAGDALENA CHAŁUPKA
Leokadia Gałata nie wie, skąd weźmie pieniądze na zapłacenie rachunków. MAGDALENA CHAŁUPKA
Pani Leokadia Gałata mieszka przy ul. ks. Machy, pod "12". Jej licznik elektryczny wisi na klatce i wskazuje nieprawdopodobny pobór prądu przez emerytkę, która oszczędza energię na każdym kroku.

Pani Leokadia Gałata mieszka przy ul. ks. Machy, pod "12". Jej licznik elektryczny wisi na klatce i wskazuje nieprawdopodobny pobór prądu przez emerytkę, która oszczędza energię na każdym kroku. Już na początku tego roku otrzymała sążnisty rachunek za energię. W dodatku teraz okazuje się, że w ciągu dwóch ostatnich miesięcy zużyła podobno blisko 3000 kWh. Najwyraźniej ktoś "nabija" licznik na jej konto, a schorowana kobieta jest bezradna, choć próbowała już interweniować w GZE i u władz miasta.

- Nie kwestionuję odczytu licznika, ale kwestionuję jego wysokość, bo to jest niemożliwe, żebym tyle prądu zużywała. Energii używam, i to bardzo oszczędnie, tylko do oświetlenia mieszkania. Mam lodówkę i telewizor, rzadko włączam energooszczędny grzejnik. Mieszkam sama, mam 68 lat, jestem schorowana i mam tylko 600 zł emerytury. Nie było mnie długo w domu w tamtym roku, bo leczyłam się w szpitalu. W styczniu dostałam rachunek, który mnie załamał. Pierwsza rata wynosi ponad 1,5 tys. zł. Następne 322 zł. Nie jestem w stanie tego zapłacić i na pewno nie zużyłam tyle prądu - skarży się emerytka.

Syn pani Leokadii sprawdził ostatnio stan licznika i wyszło na to, że w czasie dwóch miesięcy mama zużyła tyle prądu, ile kilkuosobowej rodzinie wystarczyłoby może nawet na 2 lata.

- Sprawdziłem licznik i porównałem z odczytem ze stycznia, który jest w książeczce. Okazało się, że zużycie wynosi 2800 kWh. Prąd ulatnia się niczym eter. Tyle przez dwa miesiące mama nie mogła zużyć. Z tym licznikiem to w ogóle jest dziwna sprawa. Jest na klatce schodowej i wędruje ciągle z miejsca na miejsce. Już dwa razy był przewieszany. Z prądem w klatce jest prawdziwy galimatias. Mieszkań jest tu 16, a liczników bodaj 4. I jaki to porządek? Nikt nie może dojść prawdy - denerwuje się Robert Gałata, syn kobiety.

W budynku były ostatnio 2 pożary. Pani Leokadia twierdzi, że po jednym z nich wyszło na jaw, że do jej licznika podłączony był jeden z sąsiadów. Interwencja w GZE nie pomogła. Kontrola, której dokonano w budynku na początku marca, niczego nie wykazała.

"Nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości w podłączeniu licznika energii i w jego instalacji" - stwierdzono w piśmie wysłanym z Punktu Obsługi Klientów GZE w Chorzowie.

- Przy odczycie kontrolnym nasz monter sprawdził licznik i wszystko było w porządku. Jeśli byli do niego podłączeni jacyś pajęczarze, to zdążyli się odłączyć. Prawie 3000 kWh dotyczy zimowego okresu, więc może warto by sprawdzić ten grzejnik i przeliczyć dokładnie, ile rzeczywiście pochłania energii. Właśnie mam dwa przypadki, gdy na bardzo wysokie zużycie wpłynęło takie dogrzewanie. Tej pani poleciłabym tzw. licznik przedwpłatowy, ze specjalnym kodem, który pozwala na dokładną kontrolę zużycia - mówi Renata Bogatka, kierownik POK-u w Chorzowie.

Krzysztof Ciupała, fachowiec z branży elektroenergetycznej, mówi, że takie urządzenie to bardo dobry pomysł.

- Licznik z kodem to wspaniała sprawa i można rzeczywiście poradzić klientce takie rozwiązanie. Jednak jeśli ktoś jest podłączony do jej licznika, to nadal będzie podkradał prąd. Trzeba to po prostu fizycznie wykryć. Pomysłowość ludzka, jeśli chodzi o kradzieże prądu, jest nieograniczona, a sposoby kradzieży mogą wprawić niekiedy w zdumienie. Prawie 3 tys. kWh to bardzo dużo, ale można tyle zużyć w dwa miesiące, jeśli ktoś się dobrze postara - wyjaśnia Ciupała.

Robert Gałata nie zgadza się z tym, że monter POK-u wszystko dokładnie sprawdził.

- Obejrzał tylko licznik z wierzchu, powiedział, że nie ma zezwolenia na zdjęcie plomby. Nawet nie sprawdził, czy plomby są nienaruszone. Po tych bardzo powierzchownych oględzinach stwierdził, że licznik "jest stosunkowo nowy" i wszystko jest w porządku. Zapewnił, że będzie jeszcze jedna kontrola, że przyjdzie ktoś z uprawnieniami i poszedł sobie. Tej drugiej kontroli wcale do dziś nie było. Moja siostra sama widziała, jak licznik się kręcił, gdy mama była w szpitalu, a w mieszkaniu wszystkie urządzenia, z lodówką włącznie, były wyłączone - mówi pan Robert.

- Energetyka odsyła mnie do zarządcy budynku, ale tam nikt nie chce o niczym słyszeć i wiedzieć. Budynek jest stary, kiedyś należał do Zakładów Chemicznych "Hajduki", teraz zarządcą jest Zakład Socjalny "Batory". Tylko co ja u nich mogę załatwić. Jestem stara i schorowana, jak mam złapać za rękę złodzieja? To ponad moje siły - żali się emerytka.

Pani Leokadia napisała też pismo do władz miejskich w Chorzowie.

- Dostałam już odpowiedź, ale to nie poprawi na razie mojej sytuacji. Wydział Inwestycji Komunalnych i Remontów poinformował mnie, że skierowali mój wniosek do rzecznika praw konsumenta i mam czekać na odpowiedź stamtąd. Piszą też, że Urząd Miasta nie załatwia takich spraw jak moja, ale może ten rzecznik mi pomoże? Zróbcie coś, żeby mnie nie odcięli od prądu - prosi emerytka.

Na razie, już od miesiąca, nie może zapłacić pierwszej, niebotycznej dla niej raty za energię. Ponad 1,5 tys. zł przekracza jej możliwości.

Podatek od psa

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie