Po wiedzę

ANDRZEJ MADEJCZYK
Natalia Ziętek i jej mama, pani Karolina, dopiero wczoraj mogły odetchnąć z ulgą. Foto: MAREK KOWALKA, ŻANETA MIKOŁAJCZYK
Natalia Ziętek i jej mama, pani Karolina, dopiero wczoraj mogły odetchnąć z ulgą. Foto: MAREK KOWALKA, ŻANETA MIKOŁAJCZYK
W "Słowaku" do wczoraj trwało polowanie na zwolnione miejsca Nabór do szkół średnich został zakończony wczoraj. Nie obyło się niestety bez nerwów, kolejek i czekania na zwolnione miejsca.

W "Słowaku" do wczoraj trwało polowanie na zwolnione miejsca
Nabór do szkół średnich został zakończony wczoraj. Nie obyło się niestety bez nerwów, kolejek i czekania na zwolnione miejsca. Przed rokiem można było złożyć papiery do dowolnej liczby szkół, w tym tylko do trzech, ale i tak panował rozgardiasz, ponieważ niektórzy aż do poniedziałku blokowali miejsca na listach.
W Liceum Ogólnokształcącym im. J. Słowackiego w Chorzowie już w czwartek rano utworzył się komitet kolejkowy. Uczniowie, którzy nie dostali się do grona przyjętych i trafili na listę rezerwowych, czekali godzinami na zwalniające się miejsca. W kolejce stali też ich rodzice. W piątek sytuacja się powtórzyła, choć w kolejce było już trochę spokojniej. W poniedziałek przed południem przed sekretariatem szkoły nadal kłębił się tłumek ok. 30 osób.

- Przyjechałam z Siemianowic Śl. Wszyscy z tej kolejki czekają na to, czy będą jakieś dodatkowe wolne miejsca. Miałam 134 punkty i dało mi to miejsce tylko na liście rezerwowych. Jest bardzo dużo osób z taką liczbą punktów. Nie wiem, czy zostanę przyjęta, ale będę czekać aż do skutku. Jestem z koleżanką, więc przynajmniej mi się nie nudzi. Zapowiada się dłuższe oczekiwanie - sądzi Karolina Kołsut.
Na listę przyjętych do "Słowaka" dostali się wszyscy, którzy mieli przynajmniej 142 punkty.
- Mnie te kolejkowe stresy ominęły, bo miałam 148 punktów. Bardzo się cieszę. W piątek było tu bardzo dużo ludzi - dzieli się wrażeniami Katarzyna Migas z Siemianowic Śl.

Dyrektor "Słowaka" Przemysław Fabjański podkreśla, że wielu uczniów niepotrzebnie zwleka z podjęciem decyzji i blokuje miejsca innym. Ci z wysoką punktacją dostali się wszędzie, gdzie składali papiery, natomiast ci ze słabszymi wynikami z reguły nie zostali przyjęci nigdzie i nerwowo czekali na zwolnione miejsca.
- Kurator dał młodzieży 5 dni czasu na podjęcie decyzji. To zbyt długi termin, który wywołuje rozgardiasz. Przez cały poniedziałek wydzwanialiśmy do uczniów, którzy zostali przyjęci, ale nie potwierdzili do wczoraj chęci nauki w naszym liceum. Wielokrotnie w słuchawce padała odpowiedź: ja mam czas do poniedziałku do godz. 16. W "Słowaku" było w ten sposób blokowanych 30, a może i więcej miejsc - mówi dyrektor Fabjański.

I LO ma regulamin, w którym o dodatkowych przyjęciach z listy rezerwowych decyduje kolejność zgłoszeń. Od czwartku do poniedziałku zwolniło się ok. 80 miejsc, które błyskawicznie zostały zajęte przez tych, którzy nie dostali się na wywieszoną w czwartek listę. Trzeba jednak było odstać swoje w kolejce. Michał Wróblewski czekał w piątek aż 4 godziny.
- Przyszedłem o 8 rano. Przede mną był jakieś 40 osób, ale warto było poczekać, bo się dostałem - cieszy się Michał.
Wszyscy z kolejki czekali wczoraj na tych, którzy przyjdą wycofać swoje papiery ze "Słowaka". Dorota Kłobusek i Katarzyna Walczewska przyjechały z Siemianowic, żeby zwolnić miejsca na liście przyjętych.

- Dostałyśmy się obie do IV Liceum Ogólnokształcącego im. gen. Maczka w Katowicach i tam będziemy chodzić. Odbieramy dokumenty - mówi Dorota.
Osoby z początku poniedziałkowej kolejki wyraźnie ucieszyły się z takiej deklaracji. Inni musieli dalej czekać. W "Słowaku" miało być 6 klas I, ale będzie ich 7. Decyzja Urzędu Miasta o utworzeniu dodatkowego oddziału trochę rozładowała sytuację.
W renomowanym chorzowskim liceum z rekrutacją były kłopoty bogactwa (prawie 500 kandydatów na ok. 260 miejsc). W wielu innych ogólniakach było odwrotnie.

- Zaplanowaliśmy 4 klasy pierwsze liczące 112 uczniów. Już teraz mogę powiedzieć, że będzie jeszcze ok. 15 wolnych miejsc. W piątek w szkole był spory ruch, wczoraj pojawiali się pojedynczy uczniowie. Są i tacy, którzy w ogóle nie dali jeszcze odpowiedzi, czy będą się u nas uczyć czy nie. Od strony szkoły wygląda to tak, że chcielibyśmy zamknąć nabór jak najszybciej. Z kolei uczniowie pewnie są zadowoleni, że tak długo mogą się decydować. Oczywiście ci, którzy zostali przyjęci. Gorzej jest z tymi, którzy muszą czekać na zwalniane miejsca - mówi Danuta Chrostek, zastępca dyrektora LO im. J. Kochanowskiego w Świętochłowicach.

Podobny problem z wolnymi miejscami, choć w większej skali, ma Liceum Ogólnokształcące im. J. Śniadeckiego w Siemianowicach Śl. Szkoła przymierzała się do 4 klas pierwszych.
- Na razie mamy skompletowane dwie i uzupełniamy trzecią. Wiele osób wycofało w ostatnich dniach swój akces - mówi Danuta Wojtczyk z sekretariatu szkoły.

Kryzys wieku średniego. Skąd się bierze i czy dotyka wszystkich?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie