Park Śląski to miejsce relaksu, ale i... trampolina do politycznej kariery?

Łukasz Respondek
Arkadiusz Gola
Podoba nam się to czy nie, o Parku Śląskim decydują politycy i pieniądze. 600 hektarów, którymi zarządza podległa marszałkowi spółka, ludziom daje odpoczynek, spokój, pomysł na wolne dni. Ale dla członków regionalnych elit politycznych może być doskonałą trampoliną do większej władzy. Sprawdziło się to w przypadku poprzedniego prezesa parku. Sprawdzić może się i przy obecnym.

Dzisiaj park to głównie duże oczekiwania: brakuje wielkich atrakcji, ale udaje się rozwijać inicjatywy, które - jak chociażby Parkowa Akademia Wolontariatu - dużo nie kosztują, a sprawdzają się. Nie ma urządzeń w wesołym miasteczku, kolejki linowej. Są zapewnienia, że wszystko to będzie.

Trudno o jednoznaczną i obiektywną ocenę kolejnych zarządów. Ale mieszkańcy Chorzowa poprzedniego prezesa ocenili podczas wyborów: Andrzej Kotala został w 2010 prezydentem miasta. Wygrał dzięki parkowi?

- Nie przywiązuję do tego aż tak wielkiej wagi. Być może moje działania w parku się do tego przyczyniły - podkreśla Kotala.

I przypomina, że za jego prezesury w parku dużo się zmieniło: wyremontowano alejki, oświetlenie, zrewitalizowano stawy.

- Od lat nic się tam nie robiło, a to były duże inwestycje.
Ale park nie był ani miejscem, ani powodem do wygrania wyborów. Choć zostawiłem tam wiele zdrowia i potu - ocenia.

Przeciwnikiem takiego upraszczanie jest też Marek Kopel, który był zdecydowanym faworytem w wyborach samorządowych w grudniu 2010 roku w Chorzowie, a jednak je przegrał. - Nie po to Ziętek i mieszkańcy Śląska kiedyś budowali park, żeby dał on komuś prezydenturę - mówi.

Obecny prezes Parku Śląskiego Arkadiusz Godlewski, który w 2010 roku przegrał walkę o fotel prezydenta Katowic, przyznaje, że instytucjom publicznym trudno uwolnić się od podtekstu politycznego. - Ale ja zostałem w parku zatrudniony głównie z powodu swojego doświadczenia w zarządzaniu zespołami ludzkimi i budżetami - zaznacza. Startu w kolejnych wyborach nie wyklucza.

- Najpewniej wiosną 2014 roku w PO odbędą się wewnętrzne wybory. Zobaczymy czy zostanę wytypowany do startu w tych prezydenckich. Uczestniczę w życiu publicznym by zmieniać rzeczywistość. A najlepiej można to robić wygrywając wybory.

- Park jako polityczna trampolina? Raczej nie. Obecnie stał się miejscem politycznego przetrwania, hibernacji, bezpiecznej przystani - uważa doktor Tomasz Słupik, politolog z Uniwersytetu Śląskiego.

Jego zdaniem obecny prezes parku nie zostanie prezydentem Katowic. - Park byłby idealnym miejscem na polityczną promocję. Zarządzający mógłby chwalić się sukcesami. Obecny prezes może się jednak pochwalić tylko mało trafioną zmianą nazwy.

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie