Od studenta do dyrektora

Michał Tabaka
Podpis Henryk Chrupała pamięta wiele zabawnych sytuacji. O złych momentach woli  nie mówić.
Podpis Henryk Chrupała pamięta wiele zabawnych sytuacji. O złych momentach woli nie mówić.
Henryk Chrupała przeszedł w Planetarium Śląskim przez wszystkie szczeble kariery. Rok 1962. Henryk Chrupała studiuje w Katowicach fizykę. Jednym z jego wykładowców jest Józef Sałabun, ówczesny dyrektor Planetarium ...

Henryk Chrupała przeszedł w Planetarium Śląskim przez wszystkie szczeble kariery. Rok 1962. Henryk Chrupała studiuje w Katowicach fizykę. Jednym z jego wykładowców jest Józef Sałabun, ówczesny dyrektor Planetarium Śląskiego im. Mikołaja Kopernika w Chorzowie. Młody student otrzymuje propozycje pracy. Na razie w niepełnym wymiarze godzin. Nie waha się ani sekundy.

– Przecież, to była praca, która jak najbardziej zgadzała się z moim przyszłym wykształceniem. Miałem więc okazję robić, to co lubię najbardziej. Czegóż chcieć więcej – pyta retorycznie pan Henryk.

Później zaczęła się praca, ale zarazem samodokształcanie. Henryk Chrupała powolutku przechodzi przez wszystkie szczeble kariery. Aż wreszcie pod koniec 1975 r. zostaje dyrektorem chorzowskiego planetarium.

– Wtedy nasze planetarium weszło już w wiek dorosły. Miało przecież 20 lat. Jednocześnie technika z roku na rok szła mocno naprzód. Nie chcąc za bardzo zostawać w tyle, trzeba było co chwile dokładać trochę elektroniki. Staraliśmy się także o nowe rzutniki, między innymi Jowisza i komety – wspomina Henryk Chrupała.

Przez te wszystkie lata chorzowskie planetarium było ciągle bardzo popularne. Rocznie odwiedzało je ponad 200 tys. widzów. Dyrekcja zaś, nie chcąc schodzić z pewnego poziomu, ciągle starała się uzupełniać repertuar seansów, uatrakcyjniać swoje propozycje. Chociaż – jak w życiu – były momenty lepsze i gorsze. Pan Henryk woli jednak pamiętać o tych weselszych.

– Sytuacji śmiesznych, anegdotycznych było bardzo dużo. Pamiętam, jak w czasach, kiedy jeszcze prowadziłem programy na sali, podeszła do mnie pewna staruszka i stwierdziła, że ona wie jak to wszystko robimy. Rozsuwamy tę kopułę i oglądamy niebo. Przyznam, że to był dla nas wszystkich komplement. Przecież obraz z projektora pomylono z tym rzeczywistym – uśmiecha się ciągle na samo wspomnienie tamtego zdarzenia wieloletni dyrektor Planetarium Śląskiego.

Henryk Chrupała przestał być dyrektorem w 2003 r. Nadal jednak tutaj pracuje. Pomaga młodszym kolegom, wspiera ich swoim doświadczeniem.

– To wybitny fachowiec – przyznaje Jacek Szczepanie, obecny szef planetarium.

Pan Henryk przyznaje, że nie wyobraża sobie życia bez tego wyjątkowego miejsca na terenie Wojewódzkiego Parku Kultury i Wypoczynku. Mimo, że planetarium właśnie skończyło swoje 50 urodziny i z lekką nutą zazdrości patrzy na swoich o wiele młodszych i nowocześniejszych kolegów, to jest wyjątkowe.

– Miałem okazję być w planetariach na całym świecie. W większości z nich dech zapiera od najnowszej technologii cyfrowej, laserów itp. Obiektywnie jednak trzeba stwierdzić, że ma to także swoje złe strony. Obraz przekazywany bowiem przez te projektory jest nie do końca naturalny. Bardzo ostry, jakby z dala od siedlisk ludzkich. A u nas w Chorzowie odwrotnie. Pokazujemy niebo takim jakim ono jest, a nie jakim je tworzą komputery – uważa Henryk Chrupała.


W latach 50. ubiegłego stulecia to właśnie w głowie nieodżałowanego generała Jerzego Ziętka powstała idea wybudowania planetarium. Początkowo plany mówiły o trzech równoległych inwestycjach: w Chorzowie, Krakowie i Warszawie. Zrealizowano jednak tylko te pierwszą. Pierwszy seans w Planetarium Śląskim im. Mikołaja Kopernika odbył się 4 grudnia 1955 r. Do tej pory jest ono największe i najstarsze w Polsce. Później planetaria powstały m.in. w Olsztynie, Toruniu oraz Wyższych Szkołach Morskich w Gdyni i Szczecinie.

Planetarium Śląskie to nie tylko astronomiczne obserwacje i seanse. To również spory wachlarz działań kulturalnych i edukacyjnych.

Wśród nich zaś prym bez wątpienia wiedzie Olimpiada Astronomiczna – jedna z niewielu imprez ogólnokrajowych, która swoje serce i mózg ma poza Warszawą, właśnie w Chorzowie. Za rok tutejsza olimpiada będzie obchodzić swój 50. jubileusz.

Do tej pory uczestniczyło w niej wielu znakomitych astronomów, którzy dzisiaj należą do kanonu współczesnej nauki o Wszechświecie. To m.in. Aleksander Wolszczan, wybitny radioastronom i astrofizyk, badacz pulsarów, odkrywca pierwszego układy planetarnego poza Układem Słonecznym.
Dwa razy zwyciężał w chorzowskiej Olimpiadzie Astronomicznej. Triumfatorem tej imprezy był też Andrzej Uralski, jeden z najwybitniejszych odkrywców nowych planet.

Przez minione pół wieku Planetarium Śląskie odwiedziło wiele osobistości. Tak świata polityki, jak i nauki. Był tutaj m.in. John Lenn, pierwszy Amerykanin, który znalazł się na ziemskiej orbicie
oraz polski astronauta Mirosław Hermaszewski.

Planetarium gościło również Józefa Cyrankiewicza, oglądał je także Leonid Breżniew.

– W księdze pamiątkowej mamy wpisy z całego świata. Można tutaj znaleźć m.in. język mongolski lub arabski – przekonuje Jacek Szczepanik, dyrektor Planetarium Śląskiego.

Gdzie na tanie wakacje w 2021 roku?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie