Nigdzie już nie jest bezpiecznie

bf
Wyjeżdżając na zagraniczne wycieczki nie spodziewamy się tragicznych przeżyć.
Wyjeżdżając na zagraniczne wycieczki nie spodziewamy się tragicznych przeżyć.
- Wiele razy gdy przygotowywaliśmy się do naszych wypraw słyszałem: ,jeździcie w tak niebezpieczne rejony świata". Po amerykańskiej tragedii można by zapytać ,gdzie dzisiaj jest bezpiecznie"? - mówi Przemysław ...

- Wiele razy gdy przygotowywaliśmy się do naszych wypraw słyszałem: ,jeździcie w tak niebezpieczne rejony świata". Po amerykańskiej tragedii można by zapytać ,gdzie dzisiaj jest bezpiecznie"? - mówi Przemysław Fabjański, chorzowianin, geograf, podróżnik, opiekun wielu młodzieżowych wypraw geograficznych w różne strony świata.

- Terroryści są już wszędzie. Dlatego nie możemy na dramat w Nowym Jorku spoglądać z perspektywy: islam jest zły. Tutaj chodzi o fanatyków, a każdy fanatyzm religijny jest zły; fundamentalizm islamski jest wyjątkowo groźny. Jestem więc daleki od potępiania islamu jako takiego, tu trzeba potępiać zbrodnię, obojętnie na czyje zlecenie do niej doszło. - ocenia Fabjański.

- W 1993 roku podczas szkolnej wyprawy geograficznej do Nepalu i Indii, która odbywała się pod patronatem kuratora oświaty, notabene wyprawy bardzo udanej, przeżyliśmy ataki terrorystyczne. Dwa dni przed wylotem z Bombaju poszliśmy do biura lotniczego kupić bilety powrotne, chodziliśmy po mieście. Zauważaliśmy jakieś tłumy, trochę zamieszania, ale przecież tam mieszka ok. 12 mln ludzi. Stąd nie budziło to wszystko naszego zdziwienia. Po powrocie do hotelu recepcjonista poinformował nas, że w kilku miejscach były bomby. Zginęło 350 osób. Potem okazało się, że jedna bomba wybuchła w biurze lotniczym w godzinę po naszym wyjściu, kolejna w trzy godziny po naszym pobycie na Wielkim Targu...

Tradycyjnie na wyprawy geograficzne zabieramy sporo lekarstw. Nam nie były potrzebne. Zostawiliśmy je w redakcji ,The Times of India", ukazała się tam nazajutrz informacja na ten temat. Z Bombaju wylecieliśmy w końcu z dwudniowym opóźnieniem. Najbardziej zdenerwowani byli jednak nasi bliscy. To były czasy, gdy w Polsce, w przeciwieństwie do Indii, nie było jeszcze telefonów komórkowych. Linie lotnicze podały błędną informację, że polska grupa została rozdzielona, a jednej osoby w ogóle nie było na liście. Kompletna bzdura, o której nie wiedzieliśmy. Nigdy bym się nie zgodził na rozdzielenie młodzieży. My byliśmy już bezpieczni, zadzwoniliśmy po dwóch dniach. A rodzice uczniów czekając na nas prawie nie wychodzili ze szkoły.

Pamiętam też nieporozumienie w Izraelu. Jedenaście lat temu byłem tam prywatnie. To były czasy zamieszek w Strefie Gazy. Ogromne napięcie, ludzie uzbrojeni na ulicach, chodziliśmy po części paleństyńskiej Jerozolimy koniecznie z aparatem fotograficznym. W tych warunkach była to ,cecha diagnostyczna" turysty. Wracając z Izraela wiozłem do szkoły fragmenty rafy koralowej. Spakowałem do skrzynki po wodzie mineralnej, woda była arabska. W schronisku młodzieżowym gdzie spaliśmy wyniosłem pudło na werandę. Rano obudziła nas panika w schronisku: kordony policji, brygada antyterrostyczna, nakaz ewakuacji. Powiedziałem im, że muszę tylko wrócić, bo zostawiłem pudło... Nagle z nich ,powietrze zaczęło uchodzić" - oni byli przekonani, że w pudle z arabskimi napisami, jest bomba. - kończy swe wspomnienia Przemysław Fabjański.

Kryzys wieku średniego. Skąd się bierze i czy dotyka wszystkich?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie