Dlaczego dzieci popełniają samobójstwa? Bo zostają same

Magdalena Sekuła
Stefan Sierotnik uważa, że dzieci muszą wiedzieć, że są miejsca, w których zawsze otrzymają pomoc.
Stefan Sierotnik uważa, że dzieci muszą wiedzieć, że są miejsca, w których zawsze otrzymają pomoc.
Rok 2008 jest Rokiem Dziecka. Dlaczego? Bo chyba w końcu nadszedł czas zwrócić uwagę na to, że w XXI wieku część dzieci została sama. Rodzice muszą zarabiać: albo cały dzień są w pracy i wieczorem nie mają siły na ...

Rok 2008 jest Rokiem Dziecka. Dlaczego? Bo chyba w końcu nadszedł czas zwrócić uwagę na to, że w XXI wieku część dzieci została sama. Rodzice muszą zarabiać: albo cały dzień są w pracy i wieczorem nie mają siły na rozmowę, albo pracują za granicą. Takie czasy. Z pomocą przychodzą organizacje pozarządowe.

W 1990 roku w Chorzowie młoda dziewczyna popełnia samobójstwo.

- To był jeden z bodźców do tego by stworzyć organizację, która miałaby pomagać młodym ludziom zacząć znowu wierzyć w to, że życie to ogromna wartość - mówi Stefan Sierotnik, prezes Towarzystwa Praw i Godności Dziecka.

Tak powstaje słynna "Wsypa". Po to, by była miejscem do którego "dopływają rozbitkowie".

Do 1996 roku organizacja jest w całym mieście szeroko popularyzowana. Działa prawie 24 godziny na dobę.

- Dzieciaki wiedziały, że każdy problem pomożemy im rozwiązać - dodaje Sierotnik.

Potem o "Wyspie" słychać mniej, mimo że nadal prężnie działa i pomaga dzieciom.

I znowu wstrząs: parę tygodni temu w Siemianowicach Śląskich mała dziewczynka odbiera sobie życie. Chłopak z Katowic z powodu problemów z rodzicami też próbuje popełnić samobójstwo. I Mirek Breguła. Przyjaciel "Wyspy". Odbiera sobie życie w budynku parę ulic od siedziby organizacji.

- Nie możemy sobie tego darować - przekonuje Sierotnik. - Dlatego postanowiliśmy zacząć działać: nie może być tak, że ktoś od tak odbiera sobie życie. Tak być po prostu nie można. A czasem wystarczy rozmowa, by takiej osobie pomóc. By dać cień nadziei.

Dlatego władze "Wyspy" chcą wrócić do tego, co było na początku.

- Ma być tak, że przez całą dobę dziecko, które czuje, że sobie nie radzi, może do nas przyjść, zapukać i ma wiedzieć, że my mu pomożemy - wyjaśnia prezes. - Mamy do tego warunki.

W Wigilijnym Miasteczku, siedzibie "Wyspy" działają już dwie świetlice wspierające. Są zorganizowane na kształt poradni psychologiczno-pedagogicznych. W jednej z nich pracują terapeuci. Druga wspierana jest przez europejski wolontariat.

- Przyjeżdżają o nas wolontariusze z całej Europy - opowiada Stefan Sierotnik. - Dzieci od razu się z nimi zaprzyjaźniają, to naprawdę kapitalna sprawa. W tym roku organizujemy ferie polsko - ukraińskie. Będą bale, wycieczki, warsztaty.

Na wszystko jednak potrzeba pieniędzy. Jedna z firm umożliwi dzieciom wyjazdy na przykład w góry, bo wynajmie autokary. A jednak to tylko kropla w morzu potrzeb.

- Dlatego 17 stycznia w hali MORiS- u obędzie się wielki koncert charytatywny - opowiada założyciel "Wyspy". - Najpierw bawić się będzie 600 dzieciaków, które otrzymały zaproszenia. O 19 zagra zespół Feel. Na tę część spotkania zapraszamy ludzi dobrej woli. Cegiełka uprawniająca do wstępu kosztować będzie 12 złotych.

Pieniądze uzyskane z koncertu będą przeznaczone na ferie dla dzieci i na funkcjonowanie organizacji. Na to by "Wyspa" mogła "przygarnąć" wszystkich tych, którzy potrzebują pomocy.

A jest ich coraz więcej. I będzie przybywać.

To chyba efekt tego, że tak bardzo zmieniły się warunki życia w Polsce - przekonuje Sierotnik. Większość rodziców pracuje ponad miarę. Przez większość czasu dzieci wychowują się samodzielnie. Albo wychowuje je ulica. A dziecko powinno mieć rodziców. I dobrze, że jest Rok Dziecka. Może w końcu zwrócimy uwagę na te małe istoty, które pozostawione same sobie często chcą wybierać najgorsze rozwiązania. My chcemy im pokazać, że są inne wyjścia. Chcemy być dla nich. Chcemy, by kiedy pomyślą o tym, że nie warto żyć pierwsze kroki skierowały na "Wyspę". Jeśli nauczą się, że u nas otrzymają pomoc, może takich tragicznych zdarzeń będzie choć trochę mniej.

Większość z nas uważa, że trzeba zająć się tym problemem.

- To chyba najgorsze na świecie, kiedy życie odbiera sobie dziecko - przekonuje Marta Żymła, mama dwójki dzieci. - Raz w życiu musiałam rozmawiać z osobą, która miała myśli samobójcze. Mówiła, że szczęście znajdzie tylko na końcu tęczy, tyle że tego końca nie ma. To trudne pomóc osobie, która tak myśli. Dlatego uważam, że działania organizacji takich jak "Wsypa" są nieocenione. I trzeba je wspierać.

gdzie po pomoc?

Towarzystwo Ochrony Praw i Godności Dziecka "Wyspa", ul. Omańkowskiej 1, Chorzów. Tel. 032-241-84-56.

Międzynarodowy Dom Spotkań "Wigilijne Miasteczko", ul. Styczyńskiego 13b, Chorzów.

E-mail: [email protected]

Podatek od psa

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie