Pracownicy stacji wywiesili zdjęcia oszustów kradnących paliwo

Kradzieże paliwa to w naszym regionie plaga. Pracownicy stacji paliw przy ul. Wojska Polskiego na granicy Chorzowa i Katowic postanowili walczyć z tym procederem i piętnować złodziei, wywieszając ich zdjęcia z ...

Kradzieże paliwa to w naszym regionie plaga. Pracownicy stacji paliw przy ul. Wojska Polskiego na granicy Chorzowa i Katowic postanowili walczyć z tym procederem i piętnować złodziei, wywieszając ich zdjęcia z monitoringu. Publikowano podobizny klientów, którzy, owszem, benzynę tankowali, ale odjeżdżali bez płacenia. Okazało się jednak, że złodziejom przysługują większe prawa niż okradanym. Zdjęcia trzeba było zdjąć.

- Wywieszanie na stacji benzynowej zdjęć złodziei paliwa może stanowić naruszenie dobra osobistego, jakim jest wizerunek. Zgodnie z Kodeksem cywilnym osoba, której dobro osobiste zostało zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania - tłumaczy Michał Serzycki, generalny inspektor ochrony danych osobowych. - Może również żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy na wskazany cel społeczny - dodaje Serzycki.

Złodzieje, których podobizny zdobiły stację, oczywiście żadnych roszczeń nie wysuwali i nie żądali usunięcia zdjęć. Mimo to koncern Shell, do którego należy stacja, kazał je usunąć.

Wcześniej na tablicy przy kasie klienci mogli sobie pooglądać na przykład blondyna z czarnego opla na chorzowskich tablicach rejestracyjnych, który ukradł benzynę bezołowiową, albo przysadzistego bruneta z poloneza na siemianowickich blachach, tankującego za darmo diesel power. Piętnowanie złodziei benzyny to pomysł pracowników stacji, którzy za skradzione paliwo często muszą wykładać z własnej kieszeni.

Zdjęcia zniknęły w czwartek po południu, a już o 21.17 na stację podjechało bordowe bmw z sosnowieckimi tablicami rejestracyjnymi. Kierowca zatankował za 217 zł, po czym odjechał. Pracownicy stacji podliczają, że średnio straty za kradzione paliwo wynoszą około 700 zł w miesiącu.

- Jesteśmy bezsilni - przyznają. Zdjęcia miały być nie tylko ostrzeżeniem, ale i portretem pamięciowym.

- Zdarzyło się, że pracownicy rozpoznali podejrzany samochód, więc blokowali dyspozytor paliwa i zażądali płatności - opowiadają i pytają, dlaczego prawo chroni tych, którzy je łamią? Policja rozkłada ręce i przyznaje, że zgłoszeń kradzieży paliwa jest całkiem sporo. Jednak większość spraw jest umarzana, bo jeśli ktoś tankuje za nie więcej niż 250 zł, to popełnia wykroczenie, powyżej tej kwoty - już przestępstwo. Złodzieje preferują pierwszą opcję. Mogliby zostać namierzeni dzięki nagraniom z monitoringu, ale problem w tym, że zanim podjadą kraść na stację, kradną tablice rejestracyjne.

- Te, które widać na nagraniu, nie są przypisane do pojazdu. Wtedy trudniej nam ustalić sprawcę - ocenia mł. asp. Marek Wręczycki z KWP w Katowicach. W praktyce to niemożliwe. Pracownikom stacji pozostaje więc kolekcjonowanie nagrań z monitoringu.

  • Dziennik Zachodni

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, wyłącz Adblock na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować Nie działa? Spróbuj wyłączyć Adblock samodzielnie w ustawieniach.