Za nami 9. PKO Silesia Marathon. Uczestnicy pobiegli w tym roku przez cztery miasta Górnego Śląska: Katowice, Mysłowice, Siemianowice Śląskie i Chorzów. Meta znajdowała się na odnowionym Stadionie Śląskim w Chorzowie. Bieg był połączony z akcją charytatywną na rzecz chorych braci bliźniaków Bartka i Artura.

PKO Silesia Marathon to jedyny maraton w Europie, którego trasa prowadzi przez cztery miasta: Katowice, Mysłowice, Siemianowice Śląskie i Chorzów. Maratończycy wystartowali 1 października o godz. 9.00 z Katowic, gdzie jeszcze w zeszłym roku znajdowała się też meta. Tym razem trasa prowadziła również przez Chorzów, a finisz odbył się na Stadionie Śląskim. Było to jednocześnie pierwsze wydarzenie na odnowionym stadionie. W ramach imprezy został także rozegrany PKO Silesia Półmaraton.

- Spełniły się moje marzenia i plany, które już 9 lat temu rodziły się w głowie, bo chcieliśmy żeby nasz śląski bieg skończył się kiedyś właśnie na stadionie - mówi Bohdan Witwicki, dyrektor PKO Silesia Marathon. - 9 lat temu zaczynaliśmy w Chorzowie, kończyliśmy w Katowicach. Teraz jest odwrotnie, biegniemy przez 4 miasta. Takiego drugiego biegu nie ma na świecie - dodaje Witwicki.


Uczestnicy, którzy tłumnie zebrali się przed linią startu przy ul. Ściegiennego w Katowicach nie kryli radości z udziału w biegu.




- Bardzo lubię biegać i chciałam przeżyć coś ekscytującego razem z innymi ludźmi, żeby cieszyć się tym wspólnie - mówi nam Ania, zawodniczka z Chorzowa.
- Akurat mam 42 lata, więc stwierdziłem, że 42 kilometry w tym wieku to będzie dla mnie coś ekstra - mówi z kolei Andrzej, który na PKO Silesia Marathon przyjechał z Rudy Ślaskiej. - Cieszę się, że przy okazji będę mógł w jakiś sposób przyczynić się do tego szczytnego celu, jakim jest pomoc chorym dzieciom - dodaje.

Maraton był okazją do pomocy chorym braciom bliźniakom Bartkowi i Arturowi. Zaangażowanie zawodników, którzy przypięli do koszulki kartkę „biegnę dla Bartka i Artura” i dotarli z nią do mety, zostanie przeliczone na konkretną pomoc – Fundacja PKO Banku Polskiego przekaże darowiznę na leczenie bliźniaków.

- To wyjątkowe wydarzenie. Świetna organizacja biegu, ogromne zaangażowanie Fundacji PKO oraz wolontariuszy i wielu organizacji zaprzyjaźnionych. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że tak to wszystko wyszło i na pewno zapamiętamy ten bieg na długo - mówi Anna Saran, mama chorych bliźniaków. - Pieniądze z biegu przeznaczymy na sprzęt rehabilitacyjny. Akurat dla Artura planujemy kupić drobne sprzęty rehabilitacyjne takie jak kamizelka czy specjalny rower. Natomiast dla Bartka walczymy tutaj o urządzenie do nauki chodzenia. Koszt tego urządzenia to 140 tys. złotych. Wyzwanie jest więc ogromne, ale wierzę, że w końcu się uda. Na pewno pomoże w tym dzisiejszy bieg - dodaje Anna Saran.

W ubiegłym roku ponad 1,5 tys. uczestników PKO Silesia Marathon pomogło w ten sposób 16-letniemu Maksowi i 13-letniemu Mateuszowi. Fundacja PKO Banku Polskiego przekazała pieniądze na leczenie braci cierpiących na chorobę genetyczną Sanfilippo.

- W tym roku, tak jak i w poprzednim bank PKO przyłącza się do pomocy potrzebującym. Biegniemy dla bliźniaków, dla Artura i Bartka, tak aby również wesprzeć ich finansowo - wyjaśnia Grzegorz Kułakowski, zawodnik z sekcji biegowej PKO Banku Polskiego. - Dzięki zaangażowaniu setek, a myślę, że nawet tysięcy biegaczy uda się zebrać pokaźną kwotę, która wesprze ich w ich celach, tak aby ich życie było łatwiejsze i aby także mogli realizować swoje marzenia - dodaje Kułakowski

Wiadomości

Komentarze (1)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!