Pilarz bohaterem "niebieskich"

Piłkarze Ruchu odnieśli drugie z rzędu zwycięstwo na swoim boisku. Niewiele jednak brakowało, aby chorzowianie zaprzepaścili przewagę z I połowy i dali sobie wydrzeć wygraną.

Piłkarze Ruchu odnieśli drugie z rzędu zwycięstwo na swoim boisku. Niewiele jednak brakowało, aby chorzowianie zaprzepaścili przewagę z I połowy i dali sobie wydrzeć wygraną. Arka w końcówce miała karnego, ale na szczęście jedenastkę gdynian obronił Krzysztof Pilarz.

Podopieczni trenera Waldemara Fornalika od początku spotkania ruszyli do ataku spychając Arkę do defensywy. Maciej Szmatiuk w ostatniej chwili wybił piłkę spod nóg wychodzącego na czystą pozycję Andrzeja Niedzielana, a Wojciech Grzyb przegrał pojedynek sam na sam z Andrzejem Bledzewskim. Sposób na bramkarza gdynian znalazł dopiero Artur Sobiech wykańczając akcję Niedzielana. Co ciekawe niewiele brakowało, by Sobiech nie zagrał w tym spotkaniu, bowiem na przedmeczowe zgrupowanie Ruchu w Siemianowicach dotarł wraz z Maciejem Sadlokiem dopiero w piątek nad ranem.

- Na regenerację sił po środowym meczu z młodzieżówką Francji nie było zbyt wiele czasu, ale cieszę się, że trener Fornalik wstawił mnie do składu. Męcząca była zwłaszcza podróż z Biarritz, lecz jak widać wszystko dobrze się skończyło zarówno w spotkaniu kadry jak i w lidze - powiedział Artur Sobiech.

Strzelec gola chwilę później miał jeszcze jedną znakomitą okazję do podwyższenia wyniku przepychając w polu karnym dwóch obrońców gości, ale w sytuacji sam na sam z bramkarzem strzelił tuż obok słupka. Chwilę później z powodu kontuzji boisko opuścił Gabor Straka i gra "niebieskich" bez słowackiego pomocnika straciła na atrakcyjności.

- Gabor doznał naciągnięcia mięśnia dwugłowego i zanosi się na jego dłuższą przerwę w grze - stwierdził trener Fornalik.

Przed przerwą gola próbował strzelić jeszcze Niedzielan, ale sympatyczny napastnik wychodząc na czystą pozycję kilkakrotnie łapany był przez gdynian na pozycje spalone. Przynajmniej jedna z tych akcji była mocno wątpliwa, lecz sędzia asystent każdorazowo podnosił w górę chorągiewkę doprowadzając do szewskiej pasji popularnego "Wtorka".

Po zmianie stron do ataku ruszyła Arka. Chorzowianie cofnęli się na swoją połowę i czekali na okazję do kontry. Tych nie brakowało, ale zawodziła skuteczność gospodarzy. Sobiech i Niedzielan byli w sytuacji sam na sam z bramkarzem, lecz zarówno jeden jak i drugi przegrali pojedynek z Bledzewskim.

Gdynianie mieli inicjatywę, lecz długo nie potrafili zagrozić bramce Ruchu. Jedynym groźnym uderzeniem był strzał głową Litwina Tadasa Labu-kasa.

W 87 minucie gospodarze pomogli jednak Arce i sprokurowali karnego. Krzysztof Nykiel sfaulował Przemysława Trytkę i sędzia odgwizdał jedenastkę. Do piłki podszedł wprowadzony chwilę wcześniej na murawę Grzegorz Niciński, ale Krzysztof Pilarz wyczuł intencję doświadczonego napastnika gości i łatwo obronił słabo uderzoną piłkę. Biorąc pod uwagę, że w I połowie bramkarz Ruchu wygrał pojedynek sam na sam z najlepszym graczem Arki Tomaszem Sokołowskim, to właśnie on zasłużył na miano bohatera spotkania na Cichej.

Zdaniem trenerów

Marek Chojnacki (Arka)
Do momentu straty gola zachęcaliśmy Ruch do tego, by go zdobył. Dopiero później zaczęliśmy coś grać i próbować zagrozić bramce Ruchu. Po przerwie dochodziliśmy do sytuacji, ale nie wykorzystaliśmy karnego. Taka porażka boli.

Waldemar Fornalik (Ruch)

I połowę dobrze zagraliśmy i szkoda, że nie udało się podwyższyć wyniku. Po przerwie oddaliśmy pole Arce. Na szczęście Pilarz obronił karnego i jemu zawdzięczamy, że 3 punkty zostały w Chorzowie.


Pamiętają o swoich fanach

Piłkarze Ruchu zawsze mogą liczyć na swoich kibiców, a i fani chorzowian, kiedy znajdą się w potrzebie, na pewno otrzymają wsparcie od swojej ukochanej drużyny.

W przerwie meczu "niebieskich" z Arką podsumowana została licytacja koszulki meczowej Grzegorza Barana. Cały zysk z aukcji w wysokości 1338 zł został przekazany na rzecz niepełnosprawnego sympaty-ka Ruchu Adama Kujawy, który przeznaczy te pieniądze na zakup nowego wózka inwalidzkiego.

Chorzowianie nie zamierzają na tym poprzestać i zachęceni powodzeniem rozpoczęli już nową licytację. Tym razem pod młotek trafiła koszulka Michała Pulkowskiego z Wielkich Derbów Śląska z autografami całej drużyny. Aukcja prowadzona jest za pośrednictwem serwisu Allegro pod adresem:

allegro.pl/item711790554_koszulka_pulkowski_ruch_chorzow_wds_charytatywna.html

Zwycięzca licytacji dodatkowo będzie mógł sobie zrobić pamiątkowe zdjęcie z całym chorzowskim zespołem. Dochód tym razem zostanie przeznaczony na działalność statutową Stowarzyszenia na Rzecz Osób Niepełnosprawnych "Uś-miech" z Siemianowic.

Młodzież ze stowarzyszenia to wierni kibice Ruchu, którzy w miarę możliwości nie opuszczają żadnego meczu chorzowian. - Jesteśmy jednostką pożytku publicznego, utrzymujemy się ze składek własnych, jak również ze środków z Urzędu Miasta, jednak środki te niestety nie są wystarczające, bo nasze potrzeby są ogromne - mówią zgodnie przedstawiciele Zarządu Stowarzyszenia "Uśmiech".


Rozmowy pod szatnią

Krzysztof Pilarz (bramkarz Ruchu)
Cieszę się, że wyczułem intencje strzelca. Udało mi się obronić rzut karny, tak więc trzy punkty zostają w Chorzowie. Jesteśmy zadowoleni z tego zwycięstwa. Pierwsza połowa była dobra w naszym wykonaniu, chociaż gdybyśmy strzelili jeszcze jedną bramkę, to na pewno łatwiej by się nam później grało. W drugiej połowie Arka zaatakowała, ale udało nam się utrzymać ten rezultat.

Grzegorz Niciński (napastnik Arki)
Przy karnym nie trafiłem czysto w piłkę, a bramkarz Ruchu rzucił się w dobrą stronę. Ewidentnie zabrakło nam w tym meczu skuteczności. Rywal stwarzał sobie sytuacje, my zresztą też, ale ich nie wykorzystaliśmy. Mecz do końca był wyrównany, lecz nie zdołaliśmy się przełamać i wciąż mamy na koncie zero punktów.

Andrzej Niedzielan (napastnik Ruchu)
Cieszę się, że po raz kolejny zgarniamy trzy punkty przed własną publicznością. Artur strzelił zwycięską bramkę i to jest najważniejsze. Trzeba mu pogratulować skuteczności. Jeśli chodzi o mnie, to jestem średnio zadowolony ze swojej postawy. Zdrowie dopisuje, forma jest w porządku, ale na gola w lidze muszę jeszcze poczekać. Dziś byłem o włos od zdobycia bramki, ale nie ma co się załamywać...

Maciej Scherfchen (pomocnik Ruchu)
Mam kilku kolegów w Arce, ale na boisku to się nie liczyło i ważna była walka, między innymi o pieniądze. Jestem takim typem zawodnika, że nigdy nie odpuszczam w pewnych sytuacjach i sędziowie często mnie za to karzą. Dziś obyło się bez kartki i jestem z tego faktu zadowolony.

  • Dziennik Zachodni

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, wyłącz Adblock na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować Nie działa? Spróbuj wyłączyć Adblock samodzielnie w ustawieniach.