Heroiczną walkę stoczyli zawodnicy Ruchu Chorzów, którzy wygrali na wyjeździe z Zagłębiem Lubin. Kenji Ogiya - nazwisko sędziego z Japonii długo będą pamiętali piłkarze obu drużyn.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Heroiczną walkę stoczyli zawodnicy Ruchu Chorzów, którzy wygrali na wyjeździe z Zagłębiem Lubin.
Kenji Ogiya - nazwisko sędziego z Japonii długo będą pamiętali piłkarze obu drużyn. Arbiter z Kraju Kwitnącej Wiśni wyrzucił z boiska trzech zawodników oraz podyktował rzut karny, który zdecydował o wygranej "niebieskich". Ogiya biega po naszych boiskach za sprawą wymiany sędziów (polscy rozjemcy pojechali do Japonii). Sędziował też mecz Polski z Grecją w Bydgoszczy.

Podopieczni Waldemara Fornalika zaliczyli trzecie zwycięstwo z rzędu, co nie zdarzyło się Ruchowi od czasu powrotu do ekstraklasy. Beniaminek z Lubina ma już cztery porażki, w czterech meczach tego sezonu.
Chorzowianie objęli prowadzenie w 20 minucie po strzale z rzutu karnego swego kapitana Wojciecha Grzyba. Japończyk użył gwizdka, gdy zobaczył jak Piotr Świerczewski powstrzymuje Rafała Grodzickiego przy rzucie rożnym. - Blokowałem rywala, rękami też, to fakt. Jednak piłka nie była w jego zasięgu, leciała pięć metrów od nas - próbował tłumaczyć się "Świr".

Ruch panował na boisku, choć w 45 minucie po strzale Fernando Dinisa piłka trafiła w poprzeczkę. Wcześniej żółtą kartkę za... zbyt długie przymiarki do wyrzutu z autu zobaczył Grzyb. Jeszcze przed przerwą dobrą okazję zmarnował Andrzej Niedzielan.

Od początku drugiej połowy goście ruszyli do ataku, ale nie zdobyli bramki i... zaczęli tracić piłkarzy. Najpierw za drugą żółtą kartkę, czerwień zobaczył Maciej Sadlok, faulujący na środku boiska Davida Caiado. Chwilę później Ruch grał nawet w ósemkę, gdy opatrywani byli Maciej Scherfchen i Pavol Balaz.
W 74 minucie, Grodzicki w zapaśniczym stylu powalił przed polem karnym Michała Golińskiego i "niebiescy" nie mieli już obu środkowych obrońców! Trener Fornalik wprowadził na boisko debiutanta - Piotra Stawarczyka.

- Mogę co drugi mecz dostawać czerwoną kartkę, byle zespół wygrywał - starał się żartować Rafał Grodzicki.

Zagłębie miało przewagę dwóch graczy tylko przez kilka minut, bo tym razem z murawy został usunięty Ilijan Micanski. Bułgar protestował, gdy nie uznano mu bramki i dostał drugi żółty kartonik. Sędzia liniowy wskazał na pozycję spaloną napastnika gospodarzy.

Heroiczny bój Ruchu zakończył się sukcesem, a w szóstej minucie doliczonego czasu mógł podwyższyć Michał Pulkowski, jednak strzelił obok słupka, mając przed sobą tylko bramkarza.

- Było wiele emocji i niekoniecznie sami je sobie zafundowaliśmy. Nigdy nie oceniam pracy sędziów, ale uważam, że niektóre kartki, zresztą w obie strony, zostały zbyt pochopnie pokazane - oceniał trener gości.


Przeczytaj bezpośrednią relację z meczu w Lubinie:
KLIKNIJ TUTAJ


Wiadomości

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!